- Ups ! przepraszam - schowałam się za Julian'em, kiedy piłka, którą zaserwowałam trafiła młodego pomocnika Borussi w głowę.
- Oj Nina, masz cela - przybiliśmy piątkę
- Dobra Beniu stawiasz mi teraz kolejkę - powiedziałam do stojącego niedaleko obrońcy Schalke. Zostały już tylko 3 dni pobytu w Brazylii. Jutro chłopcy na pobliskim stadionie zagrają mecz. A ja przez ostatnie dni zaprzyjaźniłam się z Julianem i zdecydowanie potrenowałam w piciu alkoholu.
- Która to dzisiaj Nina - Draxler spojrzał na mnie z niepokojem.
- Chyba piąta.
- No to ostatnia - wzięłam kieliszek i wypiłam wszystko za jednym razem po czym wpadłam na pomysł.
- Popływajmy na skuterach wodnych !
- Nina, jesteś po pięciu kieliszkach wódki i po dziesięciu godzinach na brazylijskim słońcu. Na pewno nie działa to na ciebie dobrze.
- Ale z tobą chyba mogę - przejechałam ręką po torsie Juliana i poruszyłam zabawnie brwiami. Poczułam jak Benedikt łapie mnie w pasie i przewiesza sobie przez ramie, po czym idzie w kierunku morza.
- RATUNKU! JUULIAN RATUJ MNIE ! - zaczęłam się drzeć i wierzgać jak opętana - Odjedź Benedikt ! Zło nieczyste ! Mendo ruska ! Bizonie afrykański ! - Wszyscy piłkarze patrzyli z rozbawieniem jak ja wymyślam coraz to nowsze wyzwiska, a Howedes mimo to wrzuca mnie do wody - Benedkit ! MASZ PRZEKOPANE ! - rzuciłam w niego mokrymi Vans'ami. Wyszłam zła z morza i poszłam do pokoju. Przebrałam się i wróciłam nad basen z iPodem. Ułożyłam się na leżaku i włożyłam słuchawki do uszu, po czym puściłam Ryan'a Lewis'a.
- Hej Nina - moja wcześniejsza ofiara usiadła obok mnie.
- Hej Mario - uśmiechnęłam się do starszego kolegi.
- Co tam słuchasz ?
- Najgenialniejszego artystę. Ryana Lewis'a.
- Ja też go lubię ! Nawet uwielbiam, co oprócz tego słuchasz.
- Ostatnio One Republic, nawet Bieber'a, ale ci, Michaela Jacksona, Shakiry i Teriusa Nash'a.
- Wszystko bardzo lubię - przybiliśmy żółwia.
- Osoby zajebiste słuchają tylko takiej muzyki - kątem oka obserwowałam jak Julian zdejmuje koszulkę i wskakuje do basenu - ja przepraszam. Idę utopić Draxlera.
- Okej - Gotze uniósł ręce, a ja szybko odłożyłam iPod'a, słuchawki i zdjęłam z siebie spodenki oraz koszulkę i buty po czym wskoczyłam do basenu. Podpłynęłam do Juliana i wskoczyłam mu na barana.
- BUUUUUU ! - Wydarłam mu się do ucha.
- Nina, nie chcesz mnie chyba zabić.
- Czemu nie - wyszeptałam - pamiętaj, że jestem nieobliczalna kochanie - cmoknęłam go w policzek i odpłynęłam cały czas chichocząc. Wyszłam z basenu i wytarłam się ręcznikiem, po czym się ubrałam i usiadłam na piasku trochę oddalając się od chłopaków.
- Co jest N ? - Benedikt usiadł koło mnie.
- Zależy mi na nim i nie potrafię tego ukryć.
- Ej mała kto jak nie ty mówił Don't Worry Be Happy ?
- Wiem, ale często mówię coś, a potem i tak się do tego nie stosuje. Dlatego nie mam przyjaciółek, ani kogoś bliższego. Dziwię się, że jeszcze ze mną wytrzymujesz, tak samo rodzice i Manuel. Ale pomimo tego, że chcę nie potrafię się zmienić. To jest okropne - samotna łza spłynęła mi po policzku.
- Kochana nie martw się. Masz mnie, Juliana, Mesut'a i właśnie Manuel'a. A wiesz, że ja się postaram o to żebyś była z Julianem. Na pierwszy rzut oka było widać między wami chemię. Nawet kiedy nie rozmawialiście, a teraz widać ją bardzo. Każdy za waszymi plecami o tym gada.
- To dlatego ostatnio tak mnie nos swędział - zaśmialiśmy się.
- Jeżeli nie teraz to i tak później będziecie razem - Howdes spojrzał w bok.
- Co tobie jest ?
- Nic, tak sobie przeszłość przypomniałem - wiedziałam, że kłamie, ale jeśli nie chce mówić, to nie musi. Gdyby było to coś ważnego poinformowałby mnie.
- Dobra Beniu, wiem, że coś ukrywasz, ale nie musisz mi mówić. I tak kiedyś się dowiem.
- Oby nie.
- Eeee ? - spojrzałam na niego pytającym wzrokiem.
- Nic, to nic ważnego. Zapewne jak się dowiesz będzie nieaktualne.
- Okej - wróciłam do pokoju, wzięłam prysznic i się ubrałam po czym wzięłam książkę i zeszłam na taras. Czytałam książkę o Sergio Ramos'ie i czekałam ,aż moje włosy wyschną.
- Co porabiasz ? - spytał się Julian.
- Nie widzisz ? Czytam książkę.
- A jaką ? - pomachałam mu okładką przed nosem.
- Lubisz Real ?
- No ba, Barcelonę w sumie też. Ale to z tego pierwszego klubu mam przyjaciół.
- No tak - Draxler spojrzał się na Ozilka - strasznie go lubisz.
- A no, znamy się w sumie chyba od mojego urodzenia. Mimo, że jest ode mnie 6 lat starszy genialnie się dogadujemy.
- Widać - Julian usiadł koło mnie, a ja oparłam na jego ramieniu głowę.
- Nie chce stąd wyjeżdżać - powiedziałam smutnym głosem.
- Ja też Nina, ja też - popatrzyliśmy się nie siebie i pocałowaliśmy się.
____________
Będzie kolejny po 2 komentach :)
megaboskieprzeswietne opowiadanie!
OdpowiedzUsuńmasz talent!
czekam na nn
Trafiłam tu na maksa przypadkowo. Kocham Juliana, no i sama zaczęłam sobie pisać opowiadanie, w którym występuje właśnie między innymi Draxler.
OdpowiedzUsuńFajnie piszesz. Tak... pozytywnie. Miło się czyta, inaczej niż większość, które śledziłam do tej pory. Tak więc masz nowego, zadowolonego czytelnika, dodaję Cię do polecanych u mnie :)
sorgere-del-sole.blogspot.com
A, i jeszcze jedna uwaga - denerwują niepotrzebne apostrofy, nie pisz np. Julian'em, tylko normalnie, Julianem.
Usuń