piątek, 11 stycznia 2013

Epilog. Iron & Wine


Pchałam przed sobą wózek dwu i półrocznego Emila. Powróciłam do Gelsenkirchen po trzech latach, przez ten czas mieszkałam w Monachium i zarabiałam wieczorami śpiewając w jakiś klubach. Teraz postanowiłam powrócić. Może jestem gotowa wybaczyć Julianowi jego stare winy? Może po prostu jestem ciekawa jak żyje? W sumie to sama nie wiedziałam. Weszłam do domu moich rodziców.
- Hej mamo.
- Cześć kochanie - rodzicielka mnie mocno przytuliła.
- A kto to ? Kochany Emilek - wzięła mojego synka na ręce - skarbie może powinnaś pójść do Juliana ?
- Nie wiem. Na razie odwiedzimy wujka Beniego - poszłam się przebrać. Następnie wzięłam mojego synka i poszłam do Benedikta.
- Nina ! - chłopak mnie przytulił. Weszłam do niego. Tak jak te 2 lata i 8 osiem miesięcy temu na kanapie siedział Julian.
- Nina możemy pogadać ?
- A mamy o czym ?
- O moim synu ?
- Chyba dzwoni mój telefon - Howdes poleciał na piętro.
- Proszę o to on - pokazałam mu nasze dziecko.
- Nina, nie moglibyśmy wszystkiego naprawić ?
- Miałeś całe gówniane 3 lata i huja zrobiłeś, więc co teraz chcesz ?
- Nina, ja cię kurwa kocham, zrozumiesz to ? Wtedy byłem młody, głupi, ten związek bardzo szybko się rozwijał.
- No brawo, mam teraz co zrobić ? Paść ci w ramiona ? - Julian mnie objął i pocałował.
- Zamkniesz się ? Kocham cię i przepraszam, chce stworzyć naszemu dziecku normalny dom. Nie chcesz abyśmy żyli w normalnej rodzinie ?
- Chce - spuściłam głowę.
- Jesteś cholernie uparta.
- Ostrzegałam cię. Jak ci tak zależy to udowodnij to.
- Jak ?
- Masz mózg to wymyśl - chłopak chwilę pomyślał.
- Masz bilety na najbliższy mecz ?
- Tak.
- To dobrze.
- Ja idę pa. Benedikt ! Zgniła małpo ! Ja idę ! - wyszłam i wróciłam do domu. Następnego dnia ubrałam się oraz na to ubrałam bluzę Schalke. Wzięłam małego i go ubrałam. Nakarmiłam go i sama zjadłam śniadanie. Mama zajęła się Emilem, a sama uczesałam się i umalowałam. Potem zeszłam na dół i pożegnałam się z rodzicielką oraz synkiem, a sama poszłam na Veltins Arena. W 60 min. Julian strzelił gola, po czym zdjął koszulkę klubową, pod nią miał koszulkę z moim zdjęciem i podpisem "Kocham cię. Wybaczysz mi ?". Łzy same popłynęły mi po policzkach i szybko wyszłam z mojego sektoru, dzięki przepustce, jaką dawało mi same nazwisko Neuer dostałam się pod szatnie. Kiedy skończył się mecz, chłopcy zeszli do szatni. Julian szedł jako ostatni, pobiegłam do niego i pocałowałam.
- Wybaczam. I też cię debilu kocham.
- Brakowało mi tego - powiedział między pocałunkami.

__________________

To koniec historii Juliana i Niny. Short, but effective.
Teraz zacznę historię Gregora Schlierenzauera i siostry Thomasa Morgensterna. Również mam zamiar napisać historię Andreasa Wellingera. Blog o Sophie i Manuelu na razie chyba zawieszę. Muszę zrobić odwyk od pisania opowiadań o piłkarzach. Kocham ich nadal ! Lecz wypaliłam się trochę i ugrzęzłam w połowie opowiadania stay-with-me-forever-sophie. Tak więc chce was zaprosić na bloga :
- You took my heart


Twitter dla opowiadań - Cathy_Writer
Twitter prywatny - effy10bear

niedziela, 30 grudnia 2012

6. The Forgotten

Ubrałam się, uczesałam i umalowałam, po czym zeszłam na dół. Po pięciu minutach podjechał Julian. Wsiadłam do samochodu.
- Cześć kochanie - pocałowałam go w policzek. Podczas drogi nie rozmawialiśmy ze sobą za dużo. Kiedy dojechaliśmy na miejsce, on poszedł usiąść na widowni, a ja poszłam za kulisy. Miałam wystąpić jako pierwsza z dwoma utworami. Wybrałam The Apple Tree i Make Me Fall. Kiedy weszłam na scenę spojrzałam na Juliana. Nie okazywał żadnych emocji, myślałam, że to ze zdenerwowania. Występ dobrze mi poszedł. Przebrałam się i wyszłam do Juliana.
- I jak ci się podobało ?
- Bardzo fajnie - spojrzałam na niego, ale znów przybrał maskę. To nie był ten mój Julian. To był ktoś inny. Kiedy wróciliśmy do Gelsenkirchen i staliśmy pod moim domem nie wytrzymałam.
- O co ci chodzi ? Jesteś jakiś dziwny dzisiaj !
- To koniec Nina - zrobiłam wielkie oczy i otworzyłam buzię próbując coś wykrztusić, ale mi się nie udało. Wypadłam z auta i wbiegłam do domu.
- Niespodzianka ! - Manuel z uśmiechem na ustach wyszedł z salonu, ale kiedy zobaczył, że siedzę skulona pod drzwiami i płaczę, mina mu zrzedła - Ninka co się stało ? - podszedł do mnie.
- Zostawił mnie - wyszeptałam.
- Kto ?
- Julian - czułam jak tysiące małych igieł wbija mi się w serce. Widząc, że nie wykazuje żadnych ruchów, aby wstać brat wziął mnie na ręce i zaniósł do pokoju. Tam płacząc zasnęłam. Manuel cały czas był przy mnie i mnie uspokajał oraz pocieszał. Rano obudziłam się i ubrałam.
Uczesałam się i odświeżyłam po czym zeszłą na dół.
- Jak tam mała ? - Manuel się mnie spytał.
- A jak ma być ? - spytałam zachrypnięta - chłopak ze mną zerwał.
- To pokaż mu, że ma czego żałować. Kathrin tak zrobiła i proszę za miesiąc bierzemy ślub, a Julian na nim będzie, więc proszę cię kochana musisz się pozbierać.
- Mam miesiąc ?
- Tak.
- To się pozbieram - Manuel siedział w fotelu, a ja wdrapałam mu się na kolanach i wtuliłam się w brata - dziękuję, że jesteś gdyby nie ty to bym sobie nie dała rady. Mimo, że wyzywam się od zdechłych padalców i wyrzutków społecznych to i tak cię kocham.
- Ja ciebie też siostrzyczko kocham - pocałował mnie w czubek głowy.

* miesiąc później*

Ubrałam się i zeszłam na dół. Był zimny majowy poranek.
- Jak się czujesz ? - spytała się przyszła żona mojego brata.
- Strasznie. Mam nadzieję, że na waszym ślubie będzie lepiej, ale jak ty ? Denerwujesz się ?
- Nie, co jest dziwne - zaśmiałam się.
- Przynieść ci coś, albo coś kupić ? Idę do sklepu, po lakier do włosów, bo mi się skończył, a nie wystąpie, na dzisiejszej ceremonii w stojących włosach.
- Kup mi jakiś jasny cień do powiek.
- Okej - włożyłam do uszu słuchawki i puściłam Lullaby. Od czasu zerwania z Julianem zaczęłam słuchać trochę innej muzyki. Musiałam być silna, w końcu za 7 miesięcy zostanę matką naszego dziecka. Zacisnęłam dłoń w pięść i uniosłam wysoko głowę. Muszę dać radę, pokaże mu, że bez niego radzę sobie lepiej niż może myśleć. Weszłam do drogerii, gdzie wzięłam szybko lakier, przy cieniach zeszło mi trochę, bo nie wiedziałam który odcień wziąć. W końcu padło na perłowy.  Kiedy wychodziłam z działu wpadłam, prawie, na Juliana. Nie wzruszona obeszłam go i poszłam do kasy. Zapłaciłam, puściłam z powrotem muzykę. Kiedy wróciłam do domy makijażystka już czekała. Podałam jej cień, a sama poszłam do swojego pokoju. Wzięłam prysznic i włączyłam prostownicę. W tym czasie umalowałam się. Następnie wyprostowałam włosy i uczesałam je. Potem ubrałam się i spakowałam rzeczy na jutro, po czym zeszłam na dół. Pomogłam Kathrin ubrać swoją piękną suknię. Potem wsiadłyśmy do limuzyny, która miała zawieść nas pod kościół. Wysiadłam pierwsza i otworzyłam drzwi Kath. Kiedy wysiadła, a promienie zachodzącego słońca delikatnie ją oświetliły wyglądała naprawdę pięknie. Weszłyśmy do kościoła, ja z Benediktem byliśmy świadkami.
- Hej mała i jak ? - przyjaciel nachylił się ku mnie.
- Moje najgorsze obawy potwierdzone.
- Czyli Julian może kupować śpioszki ?
- Jak chce - powiedziałam z zimnym opanowaniem.
- Pogadaj z nim.
- Jak mnie będzie błagał na kolanach, to się wtedy zastanowię - ucięłam rozmowę. Ceremonia wyglądała naprawdę przepięknie, Beniu nie zapomniał nawet obrączek ! Potem pojechaliśmy do restauracji. Przechodząc obok Juliana wysyczałam :
- Pieprzony, nieodpowiedzialny gówniarz - potem wszyscy składali życzenia młodej parze, dawali prezenty, fotograf zrobił zdjęcia. I wtedy Manuel wpadł na zajebiście genialny pomysł.
- Drodzy państwo. Moja siostra niestety nie pochwali się przed wami, więc ja muszę to zrobić. Otóż Nina spodziewa się dziecka - spojrzałam na niego i pomimo, że ludzie bili brawo wybiegłam stamtąd. Usiadłam na zewnątrz ciężko oddychając. Przez natłok wydarzeń zrobiło mi się do tego słabo.
- Kogo to dziecko ? - usłyszałam za sobą głos Juliana.
- Wiesz jestem dziwką i uprawiał sex z milionem mężczyzn, więc nie wiem - powiedziałam słabym głosem mimo to czuć w nim było sarkazm. Podeszłam do pomocnika - w moim życiu, w moim łóżku uprawiał sex tylko z jednym mężczyzną i tylko ten jeden raz i od razu zaszłam w ciąże. Jesteś dupkiem - dźgnęłam go palcem w pierś, ale po chwili musiałam usiąść, bo czułam jak kręci mi się w głowie.
- Nie jestem dupkiem. Nina daj sobie pomóc - wyciągnął w moim kierunku dłoń, ale ja ją odtrąciłam.

__________________
TA DAM !!
Ostatni rozdział !
Mam problemy z liczeniem xd
Jeszcze tylko EPIIILOG !
A to najdłuższy rozdział z całego opowiadania, nie wiem czy Epilog będzie dłuższy, ale co tam ;3

5 coments to GO.
Bez 5 komentarzy nie pojawi się epilog. I teraz to serio.

piątek, 28 grudnia 2012

5. Your Song

Obudziłam się rano z ogromnym kacem i do tego nic nie pamiętałam z poprzedniej nocy. Chcąc podrapać się po nosie zauważyłam, że dłoń mam owiniętą koszulką. Kiedy zdjęłam materiał, moim oczom ukazał się nie zbyt przyjemny widok. Miałam całą pociętą dłoń, a z niektórych ran wydobywała się ropa. Szybko wstałam z łóżka i poszłam pod prysznic. Następnie się ubrałam, uczesałam i wyjątkowo nałożyłam podkład, po czym zrobiłam sobie kocie oko i zbiegłam na dół.
- MAMO !
- Co chcesz - powiedziała rodzicielka wychodząc z kuchni.
- Moglibyśmy jechać do szpitala ? - pokazałam jej dłoń.
- Jezus, jasne już. GERARD BIERZ KLUCZYKI ! - szybko pojechaliśmy. Okazało się, że jedną trzeba było szyć, na resztę dostałam antybiotyk i zawinęli mi dłoń w bandaż. Kiedy wróciliśmy do domu obyło się bez pytań, więc poszłam do pokoju i wysprzątałam go. Musiałam wczoraj zostawić w klubie telefon, więc poszłam do Benedikta. Zapukałam do drzwi.
- O hej Nina - przywitał mnie.
- Hej, mogę ?
- Jasne - zaprosił mnie do środka. Kiedy weszłam do salonu zobaczyłam siedzącego Draxlera.
- Ja tylko mam pytanie. Nie widziałeś mojego telefonu ? - zwróciłam się do Howdesa, machinalnie odgarniając ranną ręką włosy.
- Jest na górze. Co się stało. Wczoraj miałaś obdrapane kostki tylko.
- Nie wiem. Taa, przy pisaniu Hold You towarzyszyły mi mocne uczucia - przygryzłam wargę.
- Dobra ja idę po ten telefon - stanęłam przy oknie, wpatrując się w spadające płatki śniegu. Był marzec, a padał śnieg. Czułam jak Julian obejmuje mnie w pasie, przymknęłam oczy, ta chwila mogła trwać wiecznie.
- Benedikt mi powiedział wszystko. Już nie jestem z Leną - wyszeptał mi do ucha. Obróciłam się i położyłam mu ręce na ramionach.
- I co dalej ? - Julian pochylił się i pocałował mnie w usta.
- NO WRESZCIE ! - Benedikt zszedł i podał mi telefon - mój szatański plan się spełnił ! - Julian objął mnie w pasie.
- Opanuj się zjebie ruski - mruknęłam pod nosem, wtulając się w Juliana, jednocześnie zaciągając się jego zapachem. Boże kochany, jaki on był idealny. Poczułam jak całuje mnie w głowę.
- Jesteście uroczy. Zrobię wam zdjęcie - zerknęłam na niego, gdy wyciągał swój telefon. Zrobił oczywiście to o czym mówił. Miałam ustawione, że przychodziły mi powiadomienia na telefon, więc z facebooka dostałam wiadomość, że ten tasiemiec pospolity dodał zdjęcie i oznaczył mnie na nim. Odkleiłam się od Juliana i zapisałam sobie fotografię, po czym ustawiłam ją sobie na tapetę.
- Uroczo czyż nie ? - posłałam uśmiech MOJEMU CHŁOPAKOWI.
- Bardzo - pochylił się i pocałował mnie. Nadal trochę nie mogłam uwierzyć w to, że on był mój. Przymknęłam oczy próbując zapamiętać, te chwilę na zawsze. W końcu nie wiadomo czy jutro się nie obudzę i nie okaże się to snem, albo czy mu się nie odwidzi. Resztę dnia spędziliśmy siedząc u Beniego, oglądając telewizję i ganiając się po świeżym śniegu. Na koniec dnia Julian odprowadził mnie pod dom.
- Wejdziesz ? - spytałam się go z uśmiechem.
- Chciałbym, ale muszę iść do domu, mimo mojego wieku, moja matka uwielbia mnie kontrolować.
- Rozumiem - stanęłam na palcach i złożyłam pocałunek na jego ustach, po czym poszłam do domu. Zdjęłam buty i płaszczyk, a następnie pobiegłam do swojego pokoju. Głośno pisnęłam ze szczęścia i rzuciłam się na łóżko.
- Coś się stało ? - Mama wpadła do mojego pokoju.
- Jestem z Julianem - oczy mi błyszczały, a z ust nie schodził uśmiech.
- To dobrze kochanie. To teraz będę pukać, jak będę wchodzić do pokoju.
- Okej - zachichotałam. Mam zeszła na dół, a ja wzięłam prysznic, ubrałam się w piżamę i zasiadłam przed moim komputerem. Przyszło mi powiadomienie z akademii o koncercie absolwentów. Westchnęłam. Potem weszłam na facebook. Dodałam zdjęcie, które zrobiłam Julianowi z dopiskiem "Mój skarb <3". Potem zgrałam kilka piosenek na telefon i wyłączyłam laptopa. Położyłam się do łóżka  włożyłam słuchawki do uszu, puściłam muzykę i w wolnym tępie piosenek Ed'a Sheeran'a usnęłam.
Rano naszła mnie wena, więc szybko napisałam piosenkę. W południe dopiero wzięłam prysznic i ubrałam się, bo Julian mi przysłał sms'a, że kończy trening i będzie u mnie. Zrobiłam sobie kreskę eye-linerem i wróciłam do pisania piosenki.
- Cześć kocie - Julian pocałował mnie - co to za piosenka ?
- The Apple Tree. Za miesiąc mam koncert w Monachium. Grają tylko absolwenci i... - urwałam.
- I ? - Julian podchwycił temat kładąc się na moim łóżku.
- I - usiadłam na nim okrakiem - chciałabym, żebyś pojechał ze mną - dokończyłam całując go w usta.
- Z wielką ochotą, chyba dadzą mi wolne na jeden mecz.
- Miejmy nadzieję - resztę dnia spędziliśmy oglądając filmy na laptopie i leżąc w moim łóżku. Moi rodzice pojechali do znajomych, więc musieliśmy zrobić sobie coś do jedzenia. Julian powiedział, że on będzie gotować, więc usiadłam na wyspie w kuchni i machałam nogami, a pomocnik cały czas coś kroił itd. W końcu wyszło z tego spaghetti Neapolitana. I to całkiem dobre. Karmiliśmy się nawzajem z czego wyszliśmy cali w pomidorowym sosie. Po ogarnięciu się poszliśmy na spacer, a po powrocie do domu zajęliśmy się sobą.


________________

Zajęcie sobą means sex xd
Krucho z komentarzami ;c
2 rozdziały + Epilog to go.
2 KOMENTARZE !

niedziela, 23 grudnia 2012

4. Tornado

Usiadłam przy oknie w moim pokoju, a oczy zaczynały mnie piec. Jak on mógł tak po prostu... ?! Uderzyłam ręką w ramę, tak że z knykci popłynęły mi strużki krwi, po czym usiadłam przy pianinie i zaczęła


You're far away tonight
Haven't seen you in a while
It always feel like a climb
On this never ending hill

And I keep saying, wait just one more day
Days slowly drift away
And I can hold to the memories
But they wont hold me in the same way
As you

And this distance between us
Has has come and cut us clean as
A sharp blade
And this distance between us
Has made my heart as weak as
Silk that's frayed

And I just wanna
Hold ya, hold ya, hold ya now
You're the one that
Keeps me, keeps me on the ground
I just wanna
Hold ya, hold ya, hold ya now
Can we turn this knife the blunt way around?

I feel empty, my eyes are closed
It's getting dark and I'm alone
And I sleep next to my window
In case you decide to come home

And I keep saying, wait just one more day
Days slowly drift away
And memories i have begin to fade
'Cause you're so far away

This distance between us
Has has come and cut us clean as
A sharp blade
And this distance between us
Has made my heart as weak as
Silk that's frayed

And I just wanna
Hold ya, hold ya, hold ya now
You're the one that
Keeps me, keeps me on the ground
I just wanna
Hold ya, hold ya, hold ya now
Can we turn this knife the blunt way around?

And I can only stay
One more day
It's like waiting on the rain
In a warm summer day

And this distance between us
Has has come and cut us clean as
A sharp blade
And this distance between us
Has made my heart as weak as
Silk that's frayed

And I just wanna
Hold ya, hold ya, hold ya now
You're the one that
Keeps me, keeps me on the ground
I just wanna
Hold ya, hold ya, hold ya now
Can we turn this knife the blunt way around, now.
m grać

Kiedy skończyłam grać łzy spływały mi po twarzy. Jak Julian nie mógł mi powiedzieć o tej całej Lenie, czemu musiałam dowiedzieć, się o niej z internetu ? Czemu wszyscy dookoła muszą mnie okłamywać ?! Zwinęłam się w kulkę na łóżku i płacząc powoli zasnęłam. Obudziłam się w samo południe. Dzisiaj jest impreza urodzinowa Beniego. Poleżałam godzinę w łóżku rozmyślając o tym co powinnam zrobić. Potem wstałam, zmyłam wczorajszy makijaż i weszłam pod prysznic. Umyłam włosy, potem związałam je w koczek i umyłam zęby. Zeszłam na dół, gdzie mama dała mi już obiad.
- Kochanie czy wszystko jest ok ? Słyszałam jak wczoraj grałaś i ta piosenka nie brzmiała zbyt szczęśliwie.
- Jasne, wszystko ok, tylko Julian ma dziewczynę - głos mi się załamał.
- Oj spokojnie - rodzicielka przytuliła mnie - tego kwiatu pół światu, a trzy czwarte nic nie warte. Znajdziesz lepszego.
- Wiem - pociągnęłam nosem i zjadłam. Nie byłam pewna, czy kiedykolwiek, jakikolwiek chłopak będzie dla mnie lepszy niż Draxler. Potem wróciłam na górę. Wysuszyłam włosy i włączyłam prostownice. Wybrałam sobie ubranie, następnie umalowałam się i wyprostowałam włosy, a na końcu ubrałam się. Była już osiemnasta. Za półtorej godziny miał po mnie przyjechać Lars. Zeszłam na dół i włączyłam telewizję. Leciał jakiś mecz Realu Madryt, więc go oglądnęłam. Akurat, kiedy sędzia odgwizdał koniec przyjechał po mnie bramkarz Schalke.
- Pa ! Nie wiem kiedy wrócę ! I czy w ogóle wrócę - dodałam pod nosem, po czym zamknęłam drzwi i wsiadłam do samochodu. Weszłam do klubu w centrum Essen.
- Hej Beni - mruknęłam pod nosem przytulając solenizanta - wszystkiego najlepszego. Zaśpiewam ci tą piosenkę.
- Nina, co jest ?
- Wiem o Lenie - ucięłam krótko i poszłam w kierunku baru. Po pół godzinie weszłam na podwyższenie, na którym stał fortepian i zaczęłam grać Hold You. A mój wzrok cały czas padał na Juliana. Nie było z nim jego Lenki. Po skończonej piosence zeszłam z podium i wpadłam w ramiona Howdesa.
- Kochasz go. Powiedz mu to. On nic nie czuje do Leny. Nina proszę cię - patrzyłam się na niego pustym wzrokiem. Kiedy mnie puścił wyminęłam go i poszłam do baru. Zamówiłam sobie piwo, po czym usiadłam gdzieś w rogu sali i piłam z butelki. Kiedy dokończyłam dziesiąte ścisnęłam tak mocno butelkę, że pękła, a odłamki szkła wbiły się w wewnętrzna część mojej dłoni, raniąc ją boleśnie.
- Nina co ty robisz ? - Draxler ukucnął obok mnie.
- Cierpię przez ciebie - popatrzyłam się w jego oczy z bólem - okłamałeś mnie. Albo i nie. Nie przyznałeś się do tego, że masz dziewczynę - chciałam go spoliczkować, ale on złapał moją dłoń i popatrzył na wbite w nią kawałki szkła.
- Zawiozę cię do domu. Jesteś już pijana. Chodź - kiedy wstałam zakręciło mi się w głowie, więc Julian złapał mnie w pasie i zaprowadził do auta. Była druga w nocy gdy podjechaliśmy pod mój dom.
- Dziękuję - wysiadłam z samochodu i próbowałam dojść do budynku. W końcu ściągnęłam obcasy i zataczając się weszłam, po czym na czworaka wspięłam się do swojego pokoju. Tam rozebrałam się i po prostu zaczęłam wyjmować kawałki szkła z ręki. Potem wzięłam jakąś bluzkę i zawinęłam w nią dłoń. Wsunęłam się pod kołdrę, po czym zasnęłam. Gdybym w tym momencie wyglądnęła przez okno, widziałabym jak Julian odchodzi w sobie tylko znaną stronę i zapewne bym nie dostrzegła rezygnacji w jego oczach.


________________

Skoro daliście radę ostatnio z dwoma komentarzami, dacie teraz sobię radę też z dwoma.
DWA KOM I NOWY !

wtorek, 18 grudnia 2012

3. Same Love

- Ups ! przepraszam - schowałam się za Julian'em, kiedy piłka, którą zaserwowałam trafiła młodego pomocnika Borussi w głowę.
- Oj Nina, masz cela - przybiliśmy piątkę
- Dobra Beniu stawiasz mi teraz kolejkę - powiedziałam do stojącego niedaleko obrońcy Schalke. Zostały już tylko 3 dni pobytu w Brazylii. Jutro chłopcy na pobliskim stadionie zagrają mecz. A ja przez ostatnie dni zaprzyjaźniłam się z Julianem i zdecydowanie potrenowałam w piciu alkoholu.
- Która to dzisiaj Nina - Draxler spojrzał na mnie z niepokojem.
- Chyba piąta.
- No to ostatnia - wzięłam kieliszek i wypiłam wszystko za jednym razem po czym wpadłam na pomysł.
- Popływajmy na skuterach wodnych !
- Nina, jesteś po pięciu kieliszkach wódki i po dziesięciu godzinach na brazylijskim słońcu. Na pewno nie działa to na ciebie dobrze.
- Ale z tobą chyba mogę - przejechałam ręką po torsie Juliana i poruszyłam zabawnie brwiami. Poczułam jak Benedikt łapie mnie w pasie i przewiesza sobie przez ramie, po czym idzie w kierunku morza.
- RATUNKU! JUULIAN RATUJ MNIE ! - zaczęłam się drzeć i wierzgać jak opętana - Odjedź Benedikt ! Zło nieczyste ! Mendo ruska ! Bizonie afrykański ! - Wszyscy piłkarze patrzyli z rozbawieniem jak ja wymyślam coraz to nowsze wyzwiska, a Howedes mimo to wrzuca mnie do wody - Benedkit ! MASZ PRZEKOPANE ! - rzuciłam w niego mokrymi Vans'ami. Wyszłam zła z morza i poszłam do pokoju. Przebrałam się i wróciłam nad basen z iPodem. Ułożyłam się na leżaku i włożyłam słuchawki do uszu, po czym puściłam Ryan'a Lewis'a.
- Hej Nina - moja wcześniejsza ofiara usiadła obok mnie.
- Hej Mario - uśmiechnęłam się do starszego kolegi.
- Co tam słuchasz ?
- Najgenialniejszego artystę. Ryana Lewis'a.
- Ja też go lubię ! Nawet uwielbiam, co oprócz tego słuchasz.
- Ostatnio One Republic, nawet Bieber'a, ale ci, Michaela Jacksona, Shakiry i Teriusa Nash'a.
- Wszystko bardzo lubię - przybiliśmy żółwia.
- Osoby zajebiste słuchają tylko takiej muzyki - kątem oka obserwowałam jak Julian zdejmuje koszulkę i wskakuje do basenu - ja przepraszam. Idę utopić Draxlera.
- Okej - Gotze uniósł ręce, a ja szybko odłożyłam iPod'a, słuchawki i zdjęłam z siebie spodenki oraz koszulkę i buty po czym wskoczyłam do basenu. Podpłynęłam do Juliana i wskoczyłam mu na barana.
- BUUUUUU ! - Wydarłam mu się do ucha.
- Nina, nie chcesz mnie chyba zabić.
- Czemu nie - wyszeptałam - pamiętaj, że jestem nieobliczalna kochanie - cmoknęłam go w policzek i odpłynęłam cały czas chichocząc. Wyszłam z basenu i wytarłam się ręcznikiem, po czym się ubrałam i usiadłam na piasku trochę oddalając się od chłopaków.
- Co jest N ? - Benedikt usiadł koło mnie.
- Zależy mi na nim i nie potrafię tego ukryć.
- Ej mała kto jak nie ty mówił Don't Worry Be Happy ?
- Wiem, ale często mówię coś, a potem i tak się do tego nie stosuje. Dlatego nie mam przyjaciółek, ani kogoś bliższego. Dziwię się, że jeszcze ze mną wytrzymujesz, tak samo rodzice i Manuel. Ale pomimo tego, że chcę nie potrafię się zmienić. To jest okropne - samotna łza spłynęła mi po policzku.
- Kochana nie martw się. Masz mnie, Juliana, Mesut'a i właśnie Manuel'a. A wiesz, że ja się postaram o to żebyś była z Julianem. Na pierwszy rzut oka było widać między wami chemię. Nawet kiedy nie rozmawialiście, a teraz widać ją bardzo. Każdy za waszymi plecami o tym gada.
- To dlatego ostatnio tak mnie nos swędział - zaśmialiśmy się.
- Jeżeli nie teraz to i tak później będziecie razem - Howdes spojrzał w bok.
- Co tobie jest ?
- Nic, tak sobie przeszłość przypomniałem - wiedziałam, że kłamie, ale jeśli nie chce mówić, to nie musi. Gdyby było to coś ważnego poinformowałby mnie.
- Dobra Beniu, wiem, że coś ukrywasz, ale nie musisz mi mówić. I tak kiedyś się dowiem.
- Oby nie.
- Eeee ? - spojrzałam na niego pytającym wzrokiem.
- Nic, to nic ważnego. Zapewne jak się dowiesz będzie nieaktualne.
- Okej - wróciłam do pokoju, wzięłam prysznic i się ubrałam po czym wzięłam książkę i zeszłam na taras. Czytałam książkę o Sergio Ramos'ie i czekałam ,aż moje włosy wyschną.
- Co porabiasz ? - spytał się Julian.
- Nie widzisz ? Czytam książkę.
- A jaką ? - pomachałam mu okładką przed nosem.
- Lubisz Real ?
- No ba, Barcelonę w sumie też. Ale to z tego pierwszego klubu mam przyjaciół.
- No tak - Draxler spojrzał się na Ozilka - strasznie go lubisz.
- A no, znamy się w sumie chyba od mojego urodzenia. Mimo, że jest ode mnie 6 lat starszy genialnie się dogadujemy.
- Widać - Julian usiadł koło mnie, a ja oparłam na jego ramieniu głowę.
- Nie chce stąd wyjeżdżać - powiedziałam smutnym głosem.
- Ja też Nina, ja też - popatrzyliśmy się nie siebie i pocałowaliśmy się.


____________

Będzie kolejny po 2 komentach :)

poniedziałek, 17 grudnia 2012

2. Le Ciel Dans Une Chambre


* tydzień później*
- Nina zbieraj się, za dwie godziny musimy być na lotnisku - moja mama darła się z dołu.
- DOBRA ! - odkrzyknęłam i wyszłam spod ciepłej pościeli. Ubrałam się po czym powłócząc nogami poszłam do mojej łazienki. Rozczesałam moje włosy i odświeżyłam się po czym zeszłam na dół.
- No wreszcie dziecinko, przecież chyba nie chcesz, żeby ominęły cię 2 tygodnie w Brazylii.
- Do tego z piłkarzami - zachichotałam.
- Oj kochanie - rodzicielka pokręciła głową.
- Mam już przecież osiemnaście lat, nawet ponad 3 miesiące temu miałam urodziny !
- Wiem, wiem, mówiłam, że jak skończysz szkołę  będzie czas na zajmowanie się chłopakami, ale dziecko co ze studiami ?
- Nic mamo, nie chce studiować.
- Oj córciu - mama pokręciła głową i położyła przede mną grzanki posmarowane Nutellą. Zjadłam je i wróciłam do pokoju, pościeliłam łóżko  umyłam zęby i dopakowałam moje dwie walizki, po czym postawiłam je na schodach i zepchnęłam, a sama sprawdziłam pokój, czy mam wszystko i schowałam do kieszeni mój nowy telefon oraz słuchawki i z torbą przewieszoną na ramieniu zbiegłam na dół - Ninka tylko kochanie ty nie odwal tam czegoś w tym Santosie.
- Wiem mamo, będę bardzo grzeczna. Nie mam zamiaru się upić i uprawiać dzikiego sexu z którymś z piłkarzy, chociaż w sumie ich geny są dobre. I ich ciała. Warto wypróbować - mama tylko pokręciła głową i zawołała tatę, żeby mnie odwiózł. Po pół godzinie jazdy dotarliśmy na lotnisko w Dusseldorfie. Wzięłam walizki i zaczęłam przepychać się do odprawy bagażowej. W końcu doszłam do niej. Na szczęście cała kolejka się rozładowała i dotarłam do stanowiska. Podałam paszport i bilet.
- O ale pani bilet został przebookowany na klasę biznes.
- Co ? - spytałam się z miną łatafak - Manuel - wysyczałam pod nosem - tak, wszystko się zgadza.
- To dobrze. Proszę się już odprawić, gdyż samolot startuje za pół godziny - odebrałam wszystko i podeszłam do taty.
- To pa tatku. Mam nadzieję, że dacie radę beze mnie dwa tygodnie.
- Jasne kochanie i uważaj naprawdę tam na siebie.
- Kocham cię - pocałowałam go w policzek.
- Ja ciebie też maleńka - odeszłam w kierunku odprawy machając tacie na pożegnanie ręką. Oczekując na check-in siedziałam na stołku w barze i piłam ciepłe kakao, czyli coś co uwielbiałam robić w zimne, niedzielne poranki. W uszach miałam słuchawki, w których pobrzmiewał ciepły głos Kate Walsh. Przymknęłam na chwilę oczy, następnie wypiłam kakao i poszłam w kierunku wejścia do samolotu, które zostało właśnie otwarte, na sam początek została puszczona biznes-class, w której znalazłam się ja, ku mojemu zniesmaczeniu. Odłożyłam torbę na bok i wyjęłam słuchawki oraz telefon. Obsługa dała mi poduszkę i koc. Zdjęłam płaszczyk i przypięłam się pasami. Po 10 godzinach lotu byłam w Sao Paulo. Z torebki wyjęłam ciuchy na zmianę i się przebrałam. Potem odebrałam bagaż i poszukiwałam Manuel'a.
- Nina !
- Beniu ? Co ty tu robisz ? - spytałam się przyjaciela.
- Przyjechaliśmy z Julianem po ciebie.
- Mówiłam, żebyś dał sobie spokój z tym swataniem. Ja i Julian nie będziemy razem.
- Zobaczysz, że będziecie. Nigdy nie mów nigdy.
- Bieber'a się nasłuchałeś i farmazony pierdolisz - powiedziałam, patrząc na mojego przyjaciela z powątpiewaniem.
- Nina idź się lecz do psychiatryka.
- Boją się mnie tam - zrobiłam minę wariatki. Howdes wziął walizki i spakował je do bagażnika.
- Co tak długo ?
- Uciekaliśmy przed FBI i musieliśmy zmienić imiona na Julio Fernandez - powiedziałam z sarkazmem - a co na lotnisku można robić ?
- Nina bądź miła.
- A nie jestem ? - zrobiłam minę aniołka i wsiadłam do tyłu. Po godzinie drogi byliśmy w ośrodku. Był umiejscowiony nad morzem. Obok niego był stadion Santosu i kilka boisk treningowych. Wysiadłam i wzięłam walizki, po czym popędziłam w kierunku recepcji  jednakże zatrzymały mnie szklane drzwi w które wpadłam z rozmachem, po czym się odbiłam i upadłam na tyłek - te drzwi mają u mnie minusa.
- Mogłaś przecież patrzyć na nie.
- Po co ? Chyba są w jakimś celu rozsuwane automatycznie ?
- Ale chyba nie są przystosowane do czegoś, co ty zrobiłaś.
- Widzisz on trzyma twoją stronę Beniu, co potwierdza moje zdanie.
- Oj Nina, dałaś popis - z hotelu wyszedł Manuel.
- Zamknij się glonojadzie - powiedziałam po czym obróciłam się na pięcie i weszłam do hotelu. Odebrałam kluczyk od pokoju i poszłam do niego. Rozpakowałam się, umyłam z podróży i zeszłam na dół, gdzie była kolacja. Upolowałam jogurt i łyżeczkę, po czym wróciłam do siebie. Zjadałam to co wcześniej wzięłam i z nudów przebrałam się, a nastepnie poszłam nad basen.
- Ozil ! - pisnęłam na widok mojego przyjaciela - Ozilek ! Maleństwo moje ! Mesuciątko! - mocno przytuliłam pomocnika.
- Oj Nina, nie wiele się zmieniłaś, może trochę urosłaś, ale nic więcej. Wciąż jesteś tym samym świrem.
- No fiem ! - wykrzyknęłam.
- Dwa tygodnie tutaj z tobą będą szalone.
- Najlepiej być pojebanym przez całe życie. Bierz przykład ze mnie ! Przy okazji wyrzuć to świństwo - wskazałam głową na papierosa.
- Proszę cię Nena nie zachowuj się jak moja mama.
- No dobrze - jeszcze raz przytuliłam gracza Realu - tęskniłam za tobą i za nazywaniem mnie Nena.

niedziela, 16 grudnia 2012

1. The Apple Tree

Kiedy wysiadłam z samochodu brata w rodzinnym Gelsenkirchen od razu zrobiło mi się lepiej.
- Tęskniłam za tym miastem, a ty Manuel ? - spytałam się brata chowając nos w szalik.
- Ja też, ale bywam tu częściej niż ty - klepnął mnie w plecy, na znak, abym weszła do domu.
- Wiesz, że to był ostatni rok mojej nauki i musiałam się postarać - mruknełam, zdejmując kurtkę, czapkę, szalik i rękawiczki. Rzuciłam je na krzesło, a buty postawiłam pod kaloryferem - hej mamo - przytuliłam rodzicielkę.
- Hej kochanie - dostałam buziaka, po czym moja mama poszła przywitać mojego brata - myjcie ręce i siadajcie do obiadu.
- Okej - w podskokach pobiegłam do łazienki, umyłam ręce i wytarłam się w Manuel'a, po czym, wpadając na ścianę na zakręcie, pobiegłam do salonu - hej tatku - pocałowałam moje tatę w policzek.
- Ninka, kochanie i jak tam ?
- A dobrze, zdałam na 5. Teraz wróciłam tu. Manuel później przyniesie moje rzeczy.
- Później mam iść z kumplami z Schalke.
- To zaniesiesz i pójdziemy.
- Ja idę, nie ty Nina.
- Oł ryly ? - uniosłam brew - panie bramkarzu pobił pana ktoś kiedyś ?
- N, nie boje się ciebie - wystawiłam mu język i zajęłam się jedzeniem. Po obiedzie umyłam zęby i zmusiłam mojego brata do przyniesienia moich rzeczy. Następnie wymusiłam jeszcze na nim, żeby wziął mnie ze sobą na spotkanie ze swoimi kolegami - Nina jak coś odwalisz, to ci twoją gitarę wepchnę do tyłka.
- Mrauu braciszku, nie tak ostro - poruszyłam brwiami, a Manuel wepchnął mnie do śniegu - Menda - powiedziałam pod nosem, otrzepując ubranie ze śniegu, po czym zlepiłam śnieżkę i trafiłam centralnie go w głowę, następnie przyspieszyłam, i zrównałam się z nim krokiem.
- Tu - popchnął mnie w kierunku jakiegoś baru.
- Bardzo miłe miejsce - prychnęłam.
- No hej Neuer ! Wreszcie dotarłeś - powiedział jakiś gracz z sarkazmem, na widok mojego brata.
- Przepraszam, dzisiaj uczepiło mnie się to coś - wskazał na mnie głową, za co kopnęłam go w kość piszczelową.
- Jeszcze raz tępa pało nazwiesz mnie coś, a zrobię ci coś o wiele gorszego niż ty mi chciałeś - powiedziałam z wrednym uśmieszkiem.
- To poznaliście moją siostrę - Manuel rozmasowywał swoją kość i usiadł koło tego, który go powitał - Nina bądź miła dzisiaj. To jest Benedikt - wskazał na jego sąsiada - To Lars - gościu miał niezły zarost, ale wyglądał, na miłego - Sergio - był Hiszpanem, na pewno - Atsuto - trochę Japonii - Chris i na koniec Julian - spojrzałam na chłopaka, który nie wyróżniał się jakoś bardzo wyglądem, ba mógł uchodzić za niezbyt przystojnego, ale serio ludzie miał w sobie to coś, coś co chciałam odkryć. Przygryzłam wargę.
- No a ja jestem Nina. Wy jesteście wszyscy piłkarzami, a ja początkującą piosenkarką łamane na gitarzystką. Dlatego ten - wskazałam głową brata - jeszcze się mnie boi, bo wie, że mogę mu moim instrumentem przywalić - i na tym skończył się mój udział w ich rozmowach. Potem położyłam głowę na blacie i co jakiś czas piłam piwo. Kiedy planowałam papierkiem strzelić Benediktowi między oczy zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz. Dzwonił mój chłopak Patrick. Poderwałam się z miejsca i wypadłam na zewnątrz, potrącając, jakiegoś chłopaka w wejściu.
- Hej kochanie - byłam cała w skowronkach.
- Hej Nina - powiedział Pat sucho.
- Co się stało ? - Mina mi zrzedła.
- Powiem prosto z mostu. Znalazłem sobie inną dziewczynę. Pa - rozłączył się, a ja ze złości cisnęłam telefon w ziemię, przez co rozleciał się na kawałeczki, w łzach pozbierałam go i weszłam do środka.
- Płaczesz, bo coś się stało, czy przez to, że rozwaliłaś telefon - pokręciłam głową i szybko dopiłam piwo, po czym poprosiłam o drugie, Manuel dziwnie na mnie spojrzał, wiedział, że po dwóch piwach jestem upita i do tego nie lubię piwa - siostra, może...
- Zamknij się - warknęłam - czasem trzeba się upić, a po zerwaniu jest akurat okazja do tego.
- Patrick z tobą zerwał ?
- Tak - powiedziałam, a łzy zaczęły spływać po moich policzkach.
- Weź Nina nie przejmuj się nim - powiedział Lars
- Znajdziesz innego - Chris pogłaskał mnie po ramieniu.
- Na przykład takiego Juliana - Benio powiedział z uśmiechem na twarzy, a ja się zaśmiałam.
- Dziękuję, za słowa otuchy, ale sądzę, że nie wytrzymałby ze mną dnia. Jestem trudnym ludziem do życia.
- Potwierdzam - mój brat mnie przytulił.
- Wiecie co ja wrócę do domu.
- Trafisz ? - spytał się Manu.
- Eee - jęknęłam.
- Julian cię odprowadzi - Benedikt zaczął ruszać zabawnie brwiami, a ja poklepałam go po głowie.
- Lecz się. Swatka z ciebie żadna.
- Ale chyba przecież Draxler może cię odprowadzić, jeszcze zginiesz gdzieś w zaspie.
- Dziękuję za troskę - wstałam - jak chcesz, to możesz mnie odprowadzić - powiedziałam do chłopaka. Wyłapałam z rozmowy, że był pomocnikiem.
- Jasne - usłyszałam jego głos. Do domu szliśmy w milczeniu, ale była to taka cisza, która nie krępowała.
- Dziękuję. To do zobaczenia - popatrzyłam się na niego i nie licząc się ze wszystkim pocałowałam go w usta, po czym zwiałam do domu.